37-letni Brytyjczyk utonął na plaży w Tajlandii, porwany przez silny prąd wsteczny. Wszystko rozegrało się na oczach jego siostry, która obarcza winą za tragedię lokalne służby ratunkowe. Jak twierdzi kobieta, ratownik dyżurujący tego dnia przyznał jej, że nie potrafi pływać.
Zajawka pochodzi z artykułu opublikowanego pod adresem: https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-tragedia-na-plazy-w-tajlandii-ratownik-powiedzial-ze-nie-pot,nId,22506582
Zachęcamy do zapoznania się z pełną treścią artykułu




